19 lutego – co oznacza dla Ubera w Polsce?

By | Luty 15, 2016

Do 19 lutego Uber dał czas swoim Partnerom, jak firma określa kierowców, na uzupełnienie w systemie informacji dotyczących rozliczania podatków. W tekście między innymi o tym:

  • czy do tej pory kierowcy Ubera łamali prawo (podatkowe)?
  • co się stanie 19 lutego, z czego to może wynikać i co zrobił Uber?
  • co oznaczają te zmiany dla pasażerów, kierowców i samej platformy Uber?

Uber a podatki

Jednym z najczęściej padających zarzutów w stosunku do Ubera jest to, że firma nie płaci podatków w krajach, w których działa. To sprawa między firmą a państwem. Jednak kwestia rozliczeń podatkowych poszczególnych kierowców, to ich sprawa. Tak Uber przedstawiał to od początku, zawsze dodając (czy to ustnie, czy pisemnie) zabezpieczającą i wyłączającą odpowiedzialność formułkę – nie możemy wam mówić czy i jak płacić podatki, bo zgodnie z polskim prawem upoważnieni do tego są tylko certyfikowani doradcy podatkowi.

Wielu kierowców traktowało to jako przyzwolenie na unikanie podatków, takie mrugnięcie okiem z reklam „piwa bezalkoholowego” – my się nie przejmujemy fiskusem, to wy też nie musicie. Nie znam statystyk, ale zaryzykowałbym stwierdzenie, że większość kierowców zaniedbywała obowiązki podatkowe związane z przychodem z Ubera.

„Grupy podatkowe”

Dotyczy to zwłaszcza kierowców dorywczych, dla których Uber jest hobby, czy też sposobem na dorobienie do regularnej pensji z pracy etatowej. To oczywiste – koszty prowadzenia działalności – a to właściwie jedyny sposób na rozliczanie Ubera – sprawiają, że dorywcza jazda wiąże się z dokładaniem do interesu. Jestem jednym z wyjątków, od początku rozliczałem przychody z Ubera, zdarzył się miesiąc, że jeździłem 2-3 razy za 40 zł, a ZUS (zdrowotny, jestem na etacie) i księgową trzeba opłacić. Cóż – dla mnie to hobby, a za te zwykle się płaci 😉

W nieco innej sytuacji jest pewnie druga grupa kierowców, czyli jeżdżący na Uberze „zawodowo”, w pełnym wymiarze. Dla nich legalność nie powinna wiązać się z „dokładaniem” do interesu, a jedynie nieco zmniejszyć zarobki. Jednak nietrudno przewidzieć, że jak ktoś nie czuje, że jest do czegoś zmuszany, a nawet może poczuć, że rozliczanie Ubera to frajerstwo, nie będzie się wyrywał do zrobienia tego. Tu jednak proporcje rozkładają się na pewno dużo lepiej na korzyść płacących podatki.

Jeszcze w innej sytuacji jest trzecia grupa kierowców Ubera, tzw. leasingowcy*. Tu zapewne właściciele zadbali o to, aby rozliczać się z fiskusem, ale już tego, czy kierowcy pracują w oparciu o jakąkolwiek umowę, nie byłbym pewien.

19 lutego. Armagedon?

Niecały miesiąc temu Uber wysłał do swoich „partnerów” maila: „Wspieramy naszych partnerów„. Miłe, prawda? W pierwszych słowach Uber przytoczył znaną już formułkę – niestety nie możemy udzielić [porad w zakresie podatków], gdyż zgodnie z polskim prawem upoważnieni do tego są tylko certyfikowani doradcy podatkowi. Ponieważ pojawiają się zapytania o takie porady, Uber nawiązał współpracę z kilkoma firmami księgowymi. Aha, bo byśmy zapomnieli – w umowie macie zapisane, że macie rozliczać przychody, a do 19 lutego, jeśli nie uzupełnicie danych dotyczących rozliczeń podatkowych, to wypadacie z zabawy.

Czy Uber podejdzie do tematu restrykcyjnie i 19 lutego zawiesi konta użytkowników, którzy nie dopełnili obowiązku uzupełnienia danych? Trudno powiedzieć, pewnie zależy to od liczby zalegalizowanych użytkowników do tego czasu, nikt rozsądny nie ryzykowałby blackoutu. Ale wcześniej czy później to nastąpi.

Co czeka klientów i kierowców Ubera?

Krótkoterminowo wróżę spadek dostępności usługi (pasażerowie)/wzrost zarobków (nadal jeżdżący kierowcy). Dla pasażerów nie powinno być to dotkliwe, jeśli te zmiany nie dotkną „leasingowców”, którzy według moich szacunków zdominowali Ubera, przynajmniej w Warszawie.

Grupa 1 (dorywczy) w większości zrezygnuje z jeżdżenia. To największa szkoda, bo tacy uberowcy stanowią podstawę idei, w dużej mierze dzięki nim Uber był usługą tak odbiegającą jakością od usług taksówkarskich. Żeby była jasność – uważam że to bardzo dobrze, że kierowcy Ubera są zmuszeni systemowo do rozliczania przychodów – bo to uczciwe (dlatego sam od początku to robię), bo mi ich szkoda, większość z nich robiła to bez świadomości, że US się kiedyś do nich dobierze, oraz oczywiście dlatego, że to nieuczciwa konkurencja także w stosunku do mnie (podzielam ten argument taksówkarzy) 😉

Dla drugiej grupy (zawodowcy) raczej niewiele się zmienia, przypuszczam że większość odprowadzała podatki albo jest na to przygotowana.

Leasingowcy – na dwoje babka wróżyła. Nie mam pojęcia, jak obecnie z legalnością podatkową tej działalności. A to ważne, z wyżej wymienionego powodu – dominacji tej grupy.

UberTaxi

Długoterminowo – cóż, myślę że grozi to przekształceniem Ubera w kolejną, zwykłą korporację taksówkową. Nieoczekiwana i szybka akcja z rozliczaniem podatków może świadczyć o wielu rzeczach. Dla mnie wygląda to tak, że nowa władza nie podjęła pomysłów powstających z pomocą lobby taksówkarskiego i nie kontynuowała prac nad ustawą, która miała wejść we wrześniu i zakazać takiej działalności (wybory zepchnęły na drugi plan). Lepiej było się dogadać i ciułać na 500+. Tylko co dalej? Licencje, koguty i… wąsy?


* leasingowcy – kierowcy Ubera jeżdżący w samochodach leasingowanych przez właściciela „mini korporacji” (floty), zwykle studenci, czasem Ukraińcy. Temat na osobny wpis, kiedyś.


 

Inni na ten temat:

4 thoughts on “19 lutego – co oznacza dla Ubera w Polsce?

  1. Tommy

    „czasem Ukraińcy” – niestety w większości Ukraińcy…

    Reply
    1. Uber Driver Post author

      Nigdy nie miałem wrażenia, że większość, a ostatnio prawie nie spotykam. Chociaż ci, z którymi jechałem, nie otrzymywali ode mnie wysokich ocen i ponownie raczej nie byliśmy kojarzeni, więc może ich sobie wyfiltrowałem 🙂

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *