Po strajku taksówkarzy – wyszło jak zwykle

By | Czerwiec 5, 2017

Chciałoby się napisać, że ten dzień przejdzie do historii. Ale nie przejdzie, a za tydzień – na kiedy taksówkarze zapowiedzieli kontynuację strajku, jeśli dzisiejszy protest nie przyniesie skutku – nikt nie będzie o tym pamiętał. Wielu mieszkańców stolicy od nowa odczuje złość na środowisko „złotów”, a Uberowi przybędzie nowych klientów.

Dzisiejszy strajk żadnego efektu nie wywoła, a na pewno nie w ciągu tygodnia, który postawili jako ultimatum taksówkarze. Co na pewno udało im się osiągnąć? Zablokowane w godzinach przedpołudniowych miasto to na pewno sukces. Wprawdzie okupiony trzydziestoma kontrolami, które zakończyły się 8 mandatami i 9 wnioskami do sądu, ale na wojnie trzeba ponieść straty. Udało im się zniechęcić do siebie kolejne rzesze warszawiaków i mieszkańców miast, także własnych klientów, którzy dawali temu wyraz w mediach społecznościowych – to przykłady wpisów gości z fanpage’a Związek Zawodowy „Warszawski Taksówkarz”:

Pojawiły się nawet nawoływania do wzięcia odwetu na taksówkarzach, np. organizując akcję zamawiania taksówek i nie pojawiania się (temat rozwija się na Wykopie), czy też tygodnia bez taksówek.

Poza emocjonalnymi, pojawiły się też bardzo merytoryczne reakcje, po raz kolejny podkreślające absurdalność żądań taksówkarzy, na przykład ten o podatkach, które to rzekomo płacą taksówkarze, a nieuczciwie konkurujący kierowcy Ubera – nie. Oczywiście druga część ich argumentacji to oczywista nieprawda, kierowcy Ubera płacą podatki (zwykle liniowy od działalności), opłacają ZUS, itp. Tymczasem taksówkarze… nie płacą nic – szczegóły poniżej (mowa tu o karcie podatkowej, ale nie zapominajmy jeszcze o wielu taksówkarzach-rolnikach oraz byłych pracownikach służb, to już zupełnie inna bajka):

Nie ma właściwie co komentować, taksówkarze po raz kolejny strzelają sobie w kolano. Uber wykorzystał to marketingowo, promując aplikację i zniżkowe kody dla nowych klientów, których tego dnia przybyło sporo. Sporo również zarobili kierowcy Ubera – w czasie strajku taksówkarzy w całej Warszawie utrzymywał się spory mnożnik – na poziomie 1,9, z dużym prawdopodobieństwem został na tym poziomie zablokowany przez Ubera, żeby nie zrażać nowych użytkowników, bo natężenie ruchu i  kolejkowanie świadczyły o tym, że bez blokady mnożniki skoczyłyby do góry jak w Sylwestra. To sprytne ze strony Ubera, ale po raz kolejny pokazuje, że korporacja lubi naginać zasady gry bez informowania o tym pozostałych jej uczestników, czyli pasażerów i kierowców.

Pozostaje życzyć środowisku taksówkarskiemu więcej tego typu pomysłów, większego rozmachu przy ich realizacji i w efekcie szybszego samozaorania, bo niezależnie od sympatii do Ubera czy jej braku, nie da się ukryć, że firma zmieniła nieodwracalnie rynek przewozu osób

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *