Strajk kierowców Ubera w Polsce – 12 grudnia 2016!

By | Grudzień 10, 2016

UBER STOP Wyzyskowi

W najbliższy poniedziałek ma dojść do pierwszego protestu partnerów Ubera w Polsce. Kierowcy chcą protestować „przeciwko wyzyskowi”. Chodzi przede wszystkim o stawki, które promocyjnie zostały obniżone na wakacje, po których Uber wysłał komunikat, że zarobki są tak świetne dzięki obniżonym stawkom, że nie będzie ich przywracał. Tymczasem 1,30 za km to kwota z której z trudem można wypracować zwrot kosztów, nie mówiąc o jakimkolwiek przychodzie dla kierowcy.

Akcja „Uber: stop wyzyskowi” ma polegać na nielogowaniu się do aplikacji Ubera w poniedziałek, 12 grudnia 2016 r., w godzinach 6.00 – 0.00. Dodatkowo kierowcy mają zamawiać przez Ubera przejazdy w celu uświadomienia kierowców niewiedzących o proteście oraz utrudnienia życia łamistrajkom. Postulaty strajkujących sprowadzają się do kilku punktów – chcą:

  • obniżenia prowizji o conajmniej 10%;
  • powrotu do cennika sprzed wakacji (podyktowane podwyżkami ubezpieczeń OC/AC, wzrostem cen paliw):
    • 7 zł za wejście do auta,
    • 1,50 zl za kilometr,
    • 0,35 zł za minutę,
  • skrócenia czasu oczekiwania na pasażera w centrum miasta do 2 min.
  • sprawiedliwego przyznawania zleceń (klient wywołuje kierowcę, który jest najbliżej).
UBER STOP Wyzyskowi - Strajk kierowców Ubera

Zdjęcie z protestu TAXI, czy następny protest Uberowców też będzie miał takie sztandary?

Postulaty

Do protestu mam stosunek ambiwalentny. Z jednej strony zgadzam się z większością postulatów. Prowizja w Uberze jest naprawdę zbyt wysoka, ja mam 20 proc., ale kierowcom, którzy zapisali się po listopadzie 2015 r. i Uber zabiera im 25 proc. tego co zarobią, dziwię się – ja na zabieranie 1/4 bym sobie nie pozwolił. Pamiętajmy, że poza prowizją Ubera kierowca musi od zarobionej kwoty odjąć m.in. koszty paliwa, prowadzenia działalności gospodarczej, utrzymania i amortyzacji auta.

Obecne stawki Uber POP pozostawiam bez komentarza, może poza takim, że są jednym z głównych powodów, dla których od wakacji praktycznie jeżdżę tylko w usłudze Uber Select. Przy moim dość dobrym aucie, jeżdżąc na POPie właściwie dokładałbym do interesu. POPa włączam czasem w czasie trwania mnożników, albo kiedy wyląduję gdzieś na zadupiu, gdzie trudno liczyć na powrót do cywilizacji na Selekcie.

Skrócenie czasu oczekiwania w centrum również jest rozsądnym postulatem. Uber jest usługą „instant”, sam Uber podkreśla w komunikacji do klientów, żeby zamawiali przejazd, kiedy są już gotowi do drogi. Klienci często zamawiają kierowców w miejsca, gdzie nie ma sposobu zatrzymać się i oczekiwać na pasażera.

Ostatni postulat jest dość trudny. Kierowcy snują rozmaite teorie na temat algorytmów Ubera, zwłaszcza tych odpowiedzialnych za przydzielanie kursów. Koncepcji jest wiele, od tego że faworyzowane są „spółdzielnie” krewnych i znajomych królika*, przez przydzielanie zleceń na podstawie oceny kierowcy, a nie odległości, po koncepcję głoszącą, że Uber stara się wyrównywać zarobki kierowców (czyli jak w pierwszej godzinie jazdy miałeś szczęście i zarobiłeś 100 zł, to potem raczej długo poczekasz na kolejny kurs). Do tego dochodzą różne całkowicie spiskowe teorie, które tu pominę. Trudność tego postulatu tkwi w tym, że Uber nigdy nie zdradzi swoich algorytmów, chodzi więc chyba głównie o to, żeby Ubera uświadomić, że kierowcy mają poczucie bycia oszukiwanymi.


* więcej na ten temat można przeczytać np. tu: Przegląd spółdzielni Ubera  cyt. „Firma rekomendowana przez Ubera. Z moich informacji wynika, że rekomendacja jest pochodną prywatnej znajomości prezesa tej spółki z Kacprem Winiarczykiem, szefem Ubera na Polskę. (…) to najstarsze znane mi spółdzielnie, działające właściwie od tego samego czasu, od kiedy działa w Polsce Uber. K2Cars ma nawet siedziby w tych samych lokalizajach, co Uber. Ciekawe dlaczego…„.


Co będzie się działo w poniedziałek i później?

Ponieważ Uber mocno dba o to, żeby kierowcy nie mieli możliwości integrowania się w ramach platformy czy poza nią, trudno jest oszacować skalę protestu. Większość „uspołecznionych” kierowców deklaruje, że weźmie udział w strajku, ale jaki procent kierowców stanowią? Zwłaszcza w kontekście coraz liczniejszych spółdzielni? A może spółdzielnie też dołączą? W końcu to biznesy, którym również powinno zależeć.

Uber oczywiście stara się bagatelizować: „Według naszych informacji, grupa kilkunastu osób, które stworzyły grupę na Facebooku, nie reprezentuje społeczności kilku tysięcy kierowców. Zdecydowana większość z nich jest zadowolona z rozwiązania. Potwierdzają to dane: według badania Millward Brown z 2016 roku, blisko 75% kierowców jest zadowolona lub bardzo zadowolona z korzystania z aplikacji a 70% podkreśla, że ich sytuacja materialna poprawiła się odkąd korzystają z Ubera. W związku z tym nie przewidujemy utrudnień w dostępie do aplikacji„.

Kierowcy sobie poradzą, większość tych, którzy jeżdżą zarobkowo w pełnym wymiarze i tak korzysta z przynajmniej jednej więcej aplikacji do przewozu. Dla kierowców okazjonalnych rezygnacja z i tak słabych zwykle poniedziałków, też nie powinna być problemem.

Podobnie z pasażerami – jeśli protest osiągnie oczekiwaną skalę, może oznaczać brak możliwości zamówienia samochodu albo wysokie mnożniki, jeśli nieuświadomionych i łamistrajków znajdzie się więcej. Ale pasażerowie mają duży wybór, choć niewątpliwie Uber zwykle jest najlepszą opcją (piszę to jako częsty pasażer). Wybór innej opcji będzie najlepszy, a tych pasażerów, którzy lubią kierowców Ubera, z którymi jeździli, polecałbym dołączenie do strajku poprzez rezygnację z korzystania z usług Ubera (skoro i tak ma to być utrudnione).

Dla Ubera skuteczny protest, który rzeczywiście sparaliżuje aplikację, może wreszcie będzie wyraźnym sygnałem niezadowolenia kierowców. Których firma, wbrew swoim deklaracjom, nie szanuje, traktując ich jako niepotrzebne ogniwo łańcucha ewolucji na drodze do autonomicznych taksówek. Jednak bez nich nigdy do tego etapu nie dojdzie, podobnie jak nie zrealizuje swoich nadziei na światową dominację w obszarze przewozu osób.

Co ja na to?

Strajk uważam za słabo zorganizowany, kilka rzeczy które się wydarzyły nie powinny mieć miejsca, ale popieram go całym sercem, znając wielu full-timowych kierowców i rozumiejąc ich żale. Uwielbiam jeżdżenie jako kierowca Ubera, ale polityka tej firmy, zarówno w globalnym i przyszłościowym ujęciu, jak i w lokalnej organizacji biznesu pozostawia wiele do życzenia. Więc życzę sobie i wszystkim kierowcom, żeby poniedziałkowa akcja okazała się skuteczna. W poniedziałek i tak nie planowałem jeździć.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *