Uber ma problemy: 1. Utrzymanie kierowców

By | Maj 8, 2017

Jak doniósł serwis CNBC, bazując na raporcie The Information, 96 proc. kierowców, którzy rozpoczynają swoją przygodę z Uberem w ciągu roku przestaje korzystać z aplikacji w celach zarobkowych. Wprawdzie informacja dotyczy rynku amerykańskiego, ale zjawisko – jego przyczyny i skutki – są podobne i dotyczą, choć pewnie w mniejszej skali, także Polski.

Uber driver

Oczywiście chodzi o pieniądze. Kierowcy wskazują niskie zarobki jako główny powód rezygnacji z korzystania z platformy Uber. Mimo że w Stanach ciągle funkcjonują różne rodzaje dopłat i premii dla kierowców (w Polsce zrezygnowano z nich zupełnie), kierowcy Ubera w Stanach narzekają na zarobki już od dłuższego czasu. Poza ogólną wysokością przychodu z Ubera, kierowcy na forach narzekają mocno na dwa czynniki bardzo istotne dla opłacalności tego zajęcia:

  1. brak napiwków, czyli odwieczny problem Ubera. Polityka firmy jest tu bardzo mętna, na szkodę wszystkich. Jeśli ktoś mocno poszuka, dowie się że Uber nie wprowadził (i nie ma zamiaru) napiwków w żadnej formie do aplikacji, ponieważ aplikacja i usługa mają być maksymalnie proste. Wprowadzenie dodatkowego pola np. przy ocenianiu kierowcy nie byłoby dużą komplikacją.  Zamiast tego Uber zaoferował… dawanie odznak.
    Uber argumentuje też, że nie wprowadza napiwków, bo cena ma być również „maksymalnie prosta”, ale pominę to, bo jest dość absurdalne – opłata składa się i tak już z opłaty początkowej, stawki kilometrowej oraz stawki minutowej, żadna taryfa nie ma tak skomplikowanego systemu. Ale żeby się dowiedzieć, trzeba poszukać.
    Oficjalnie firma nie wypowiada się na ten temat, ale nieoficjalnie komunikuje w aplikacji bardzo jasny przekaz – nie mogąc zakazać dawania napiwków, podkreśla na każdym kroku, że wszystko jest rozliczone w aplikacji. Pasażerowie w dużej mierze są przeświadczeni, że nie mogą (!) dawać napiwku… Także w stronę kierowców komunikacja jest na tyle sugestywna, że spotkałem się z przypadkami odmowy przyjęcia napiwków – Uber grozi usunięciem konta i zablokowaniem możliwości przejazdów za „przyjmowanie gotówki” – oczywiście zamiast realizowania kursów przez aplikację, a nie w formie napiwku (bo tego zabronić w żaden sposób nie mogą). Napiwki to osobny, szeroki temat leżący wśród szkiców, więc na razie tak to tu zostawię w nierozwiniętej formie;
  2. nieopłacalność długich kursów, też w poczekalni, teraz krótko. Kursy „wyjazdowe” (poza miejscowość, w której się jeździ) są zwykle bardzo opłacalne dla pasażerów. Tak samo w Polsce. Uber nie ma stref, nie ma taryf nocnych i świątecznych, więc powrót do podmiejskiej miejscowości może być nawet kilka razy tańszy od jazdy w to samo miejsce taksówką. Dla kierowcy zaś oznacza daleki kurs za niewysoką stawkę oraz najprawdopodobniej powrót „na pusto” do miasta, żeby znowu znaleźć się w strefie, w której są zlecenia. Im dalej więc jedzie, tym mniej opłacalny staje się dla niego przejazd.
    W Polsce Uber wprowadził dwa mechanizmy, które miały niwelować te niedogodności:

    1. dopłaty za wyjazd poza aglomerację – 10/20 zł za kurs poza wytyczone przez Ubera granice – ok, dopóki nie wyrzuci cię daleko poza miasto w weekendowy wieczór…;
    2. stałe opłaty (flat fee) za jazdę w szczególnie popularne lokalizacje poza aglomerację – np. w Warszawie jest to Modlin (89 zł na POPie, 130 w Selekcie), czy Łódź (299 zł POP, 370 Select). Dobrze że jeżdżę tylko na Selekcie.

Nie znam danych dla Polski, ale te liczby też na pewno nie są dla Ubera optymistyczne. Większość znajomych kierowców, którzy jeszcze jeżdżą, od dawna nie korzysta tylko z Ubera, a ostatnio Uber jest wręcz drugiego albo i trzeciego wyboru, jeśli w ogóle. Opti taxi, Seven, Moja. (W Stanach mają Lyfta). Kilku mniej ogarniętych zostało w spółdzielniach, bo to proste i niewymagające żadnych inwestycji. Coraz więcej zakłada koguta, na razie prawie tak samo „lewusując” na Pajkowozach, jak na Uberze, ale licencje też się robią. Choć rok temu twierdzili, że – z różnych powodów – nigdy nie zostaną „cierpami”.

Oczywiście w Polsce dziury są łatane przez spółdzielnie, które jednak muszą korzystać z usług Ukraińców (oraz osób z bliższego i dalszego Wschodu na Uber Eatsie – szkoda mi tych chłopaczków na rowerach), ale to równia pochyła.

CDN.

2 thoughts on “Uber ma problemy: 1. Utrzymanie kierowców

  1. markoski

    Pracowałem 1 miesiąc poprzez partnera, zarobiłem 1670 pln za 184 godziny zalogowania w aplikacji.Miałem 4 potrącenia za spalanie i jedno za zbyt szybką jazdę, 134 km/h po obwodnicy …

    To ja się pytam który głupi będzie tam pracować ?

    PS.

    Podczas miesiacą tam przewinęło się 7 osób na 4 samochody, które były.

    Oczywiście „umowa” na czarno… przecież to jakaś patologia jest.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *