Uber – odmowa wykonania kursu. Kiedy pasażer ze mną nie pojedzie?

By | Luty 20, 2016

To niezwykle rzadkie sytuacje (w moim przypadku 3%), ale bywa, że kierowca Ubera odmawia przejazdu, a pasażer mimo tego ponosi koszt zamówienia przejazdu (stała opłata 10 zł).  Oczywistość to osoby bardzo pijane, ale mnie na szczęście taka sytuacja nie spotkała (może wiązać się z dużymi nieprzyjemności – zobacz: Pijana pasażerka demoluje pojazd Ubera).

U mnie odmowy wiążą się z dwiema sytuacjami:

  • dzieci – niestety, nie mogę przewozić dzieci poniżej 12 roku życia bez specjalnego fotelika. Foteliki są przewidziane w usłudze UberFAMILY i tylko zamawiając taki przejazd opiekun może liczyć na jego realizację. Oczywiście wywołuje to protesty i dyskusje, przecież „jeżdżą taksówkami od lat i nigdy nie było problemów”. Uber to nie taksówka, ma to swoje zalety, ale i wady – np. niemożność korzystania z buspasów i przewożenia dzieci (zresztą z taksówkami sytuacja też chyba nie jest do końca jasna);
  • zwierzęta – kocham zwierzęta (teraz żyjemy z dwoma kotami), ale jestem alergikiem i to główna przyczyna odmowy. Samochód lubię także dlatego, że jest dla mnie strefą wolną od alergii, dbam o to (podstawowe alergeny to sierść i roztocza – rasa kotów przyjazna alergikom). Taka sytuacja wydarzyła się tak naprawdę raz i podstawowym powodem odmowy było dziecko. Na jednym z luksusowych nowych osiedli do samochodu ładują mi się dwie blondzie w wieku 30+, 6-letnie dziecko i pies. Jak do swojego, bez żadnego dzień dobry, przepraszam czy mogę, nic. Więc usłyszały „do widzenia”. Druga sytuacja to krótki przejazd spod kliniki weterynaryjnej z kotem w klatce. Pani powinna zadzwonić i dopytać, ale była miła i kulturalna, więc – jak na wstępie – zwierzęta kocham i tę zasadę (w przeciwieństwie do poprzedniego prawa) mogę czasem nagiąć.

W takich sytuacjach anuluję kurs z winy pasażera. Z kierowcą Ubera jest kontakt, można zadzwonić, zapytać – może akurat nie będzie miał nic przeciwko, będzie przygotowany na przewóz dzieci. Natomiast próbując bez konsultacji zrealizować usługę „nie objętą regulaminem” albo wręcz niezgodną z prawem, muszą spodziewać się potrącenia z konta 10 zł i dalszego oczekiwania.

Jest jeszcze jedna, szczególna sytuacja, zasługująca na osobny wpis, więc tu ją tylko zaznaczę. Kierowca Ubera ma obowiązek czekać na pasażera 10 minut, po tym czasie może kurs anulować i zaznaczyć w systemie „Rider no show”, co oznacza potrącenie z jego konta 10 zł. Jeśli stanę w jakimś oddalonym miejscu albo jest jakiś inny kłopot, dzwonię. Ale obowiązek kierowcy oznacza również obowiązek pasażera, zapisany w regulaminie usługi – ma maksymalnie 10 minut od powiadomienia w aplikacji na pojawienie się. Nie ma go, nie dał znaku, widzi na mapie gdzie stoję, jakim autem i z jaką rejestracją – 10 zł, dzięki i nara.

Osobiście jako pasażer zwykle dochodzę idealnie na dojeżdżający samochód. Aplikacja daje takie możliwości i wygodę, że taki brak szacunku dla czasu innych osób uważam za buractwo. A już sytuacje, że ktoś zamawia w miejsce gdzie nie ma gdzie stanąć i każe czekać na siebie kilka minut… Tak jak pisałem, temat na osobny wpis, już wkrótce!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *